kategoria: Hrabia (0)
Dzieci podchodza do hrabiego spacerujacego po parku i wskazujac na zamek, pytaja:
- Czy pan mieszka w tym zamku?
- Tak.
- A czy tam nie ma zadnego straszydla?
- Nie ma. Jestem jeszcze kawalerem.
Hrabia zostal ambasadorem Polski w Londynie. Dwa lata pozniej baronowa pyta go:
- Czy duzo trudnosci sprawia panu hrabiemu jezyk angielski?
- Mnie - nie. Anglikom - tak.
Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mowi:
- Panie hrabio, znowu przyszedl ten zbrak ktory twierdzi, z jest pana bliskim krewnym i z moz tego dowiesc.
- To chyba jakis idiota?
- Ja tez tak pomyslalem, ale to jeszcze nie dowod!
Hrabia do Jana:
- Janie, idz podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przeciez pada deszcz.
- To wez parasol.
- Janie! Wytrzyj kurze!
- Tak jest, jasnie panie. Ktorej?
Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Wola:
- Janie!
- Ja tez nie!
Hrabia:
- Janie, czy u nas w ubikacji sa dwa sznurki, czy jeden?
- Jeden.
- W takim razie znowu zalatwilem sie pod zegarem.
Hrabia wraca wczesniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
J: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
H: Szabli!!
Porwal szable ze sciany i wbiegl do sypialni. Slychc okrzyk. Po chwili hrabiasie wychyla:
H: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociag.
Przyjechala Hrabina, no i Hrabia postanowil zrobic male BARA-BARA. Przygotowal kolacje, zrobil nastroj i dzieki udanym zagrywkom taktycznymwyladowali w lozku. Jan stanal z kandelabrem (dla takich co nie wiedza to taki swiecznik na patyku :-), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kreci nosem, z robi to nie tak, jak trzeba. Rozezlil sie Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to tez nie w smak. W koncu Hrabia sie wsciekl. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i kaz Janowi zadowolic Hrabine. Jan wskakuje i juz po chwili Hrabina jeczy z rozkoszy. Na co Hrabia:
- Widzisz durniu jak trzeba trzymac kandelabr! Widzisz!
- Janie!
- Slucham Pana.
- Czy mozsz przysunac tu fortepian?
- Tak Panie. Bedzie Pan gral?
- Nie, ale zostawilem tam cygaro.
Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie !
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwieraja sie do gory?
- Nie...
- Cholera, znow przywiezli mnie w bagazniku...
- Janie!
- Tak Panie?
- Kto wysiusial na sniegu: Wesolego Alleluja Panu Hrabiemu?
- Ja Panie.
- Przeciez nie umiesz pisac!
- Ale Pani Hrabina mnie prowadzila...
Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mowi:
- Jak pan hrabia slicznie gra! (z entuzjazmem )
- Eee tak se tylko popier**lam.
- Jak pan hrabia sie brzydko wyraza! (z oburzeniem)
- Ale za to slicznie gram!!!
Hrabia, slynny gawedziarz opowiada wsrod grona przyjaciol jedna zeswoich licznych przygod.
- Sarna, ktora upolowalem byla wielka i ciezka, wokol nikogo nie bylo, wiec musialem sam sobie z nia poradzic. Zarzucilem jedna noge sarny nalewe ramie, druga na prawe...
W tym momencie hrabia zostal zawolany przez sluzacego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta:
- Na czym to ja skonczylem?
- Jedna noga na prawe ramie, druga noga na lewe ramie... - podpowiada chor przyjaciol.
- A, juz wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, coz to byly za kobiety!!!
H: Janie... czy cytryna ma nozki?
J: Nie panie...
H: O cholera, znowu wycisnalem kanarka do herbaty...
Lezy hrabia z hrabina w lozku. Nagle dzwoni na Jana:
- Janie, podaj mi prezerwatywe!
Jan przynosi prezerwatywe na zlotej tacy i podaje hrabiemu. Ten:
- Nie ta, durrrniu! Ta z herbem!
Hrabia ma jechac na wojne.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechal. Po dziesieciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!
Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewke wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalil i nie trafil. No towypili jeszcze raz. Znow widza jelenia. Hrabia znow wypalil i nietrafil. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia.
- Hrabio, moz teraz ja sprobuje?
- Dobrze Janie. Jan strzelil i jelen padl.
- Jak to zrobiles?
- Trzeba celowac w srodek stada.
- Janie - mowi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardlo. Prosze mu ukrecic ze dwa jajka...
- AAAAuuuuaaaa!
Hrabia czyta gazete.
- Janie, czy tramwaje jezdza po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jezdza po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, z tramwaj zabil kominiarza?
| 1 | 2 |
