kategoria: Humor (0)
Podczas kursu na skalkach wspina sie mloda adeptka razem z instruktorem.
Nagle dziewczyna zaczyna szukac reka nerwowo... i mowi:
- Panie instruktorze, nie mam chwytu!
Instruktor uspokaja:
- Poszukaj, sprawdz po prawej. Po chwili dziewcze krzyczy uradowana:
- Mam! Mam szpare, cala reka wchodzi!
- Ty sie kurna nie reklamuj, tylko wspinaj!
Dyrektor duzj fabryki wzywa do swego gabinetu sekretarke.
- Pani Jolu! Czy, tak jak prosilem, dala pani do gazety ogloszenie, z poszukujemy nocnego stroza?
- Oczywiscie, panie dyrektorze. Zrobilam, jak pan prosil!
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy. Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
W zatloczonym autobusie:
- Co sie pan tak pchasz na chama?
- A bo to w takim tloku mozna wybierac?
- Jak panstwo wiecie, w jezykach slowianskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest tez podwojne zaprzeczenie. A nawet podwojne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwojnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to glos z ostatniej lawki:
- Dobra, dobra...
- Jak pan mysli co jest w dzisiejszych czasach wiekszym problemem: niewiedza czy obojetnosc?
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.
Ojciec odbiera pocieche z przedszkola. Nagle zwraca sie do opiekunki:
- Prosze Pani, ale to nie jest moje dziecko!
- A co za roznica i tak Pan jutro je przyprowadzi.
Rozmawiaja dwie przyjaciolki:
- Szef dal mi podwyzke, kiedy dowiedzial sie, z swojemu synowi dalam jego imie!
- Mi takz dal podwyzke, kiedy swojemu synowi nie dalam jego nazwiska.
Posluchalam w koncu dobrej rady, jaka znalazlam w pewnym czasopismie i nareszcie odnalazlam spokoj duszy...
Bylo tam napisane:
"Sposob, jak osiagnac spokoj wewnetrzny polega na tym, z trzeba skonczyc wszystko to, co sie rozpoczelo."
W domu rozejrzalam sie dookola i zastanowilam sie, co rozpoczelam i w polowie przerwalam...
Zanim wyszlam do pracy, dopilam butelke czerwonego wina, potem skonczylam rum, Martini, wodke brzoskwiniowa i pudelko czekoladek.
Nawet sobie nie wyobrazasz, jak sie teraz fajnie czuje!
Przekaz to wszystkim tym, ktorzy chca odnalezc spokoj duszy!
W aptece:
- Pse pana, cy to pan spsedaje tlan?
- Tak dziecko, a o co chodzi?
- Pocekaj skulwysynu as dolosne, to ci taki wpieldol splawie ze popamietas!
- Kocham Cie! Ty mnie tez?
- Tak, Ciebie tez!
Ojciec oglada zeszycik synka:
- Czemu, kurteczka, tak nierowno literki piszesz?!
- To nie literki tatulu, to nuty.
- Mamooooooo, a czemu tatus chce z balkonu skakac?
- Nie mam pojecia, synku. Doprawialam mu rogi a nie skrzydla.
- Czesc Rysiek. Wiesz co, nie chce, zbys do nas wiecej przychodzil.
- Jak to, co sie stalo?
- No nie, po prostu nie przychodz.
- Ale co sie stalo, do cholery?
- Jak byles u nas ostatnio, to zginelo nam 150 zlotych.
- Chyba nie myslisz, z to ja?
- No nie, pieniadze sie znalazly, ale wiesz, niesmak pozostal.
Rozmawiaja owoce egzotyczne.
- Jestem kiwi. Co kazdego ozywi.
- Jestem cytryna. Lubi mnie rodzina.
- Jestem marakuja.. yyyyy... nie wiem, co powiedziec...
W pogotowiu ratunkowym dzwoni telefon:
- Panie doktorze, prosze przyjechac, synek polknal otwieracz do butelek...
- Zaraz bede. A co panstwo zrobili do tej pory?
- Otwiaralim o framuge.
Wsiada punk do autobusu, na glowie ma irokeza a na nogach glany. W tym momencie wstaje zatroskana starsza pani i lagodnym tonem przemawia do punka:
- Usiadz synu bo widze, z jestes po chemioterapii i nosisz buty ortopedyczne.
Rok 1497. Plynie sobie statek piracki straszliwego kapitana 'Rudobrodego'. Nagle na horyzoncie pojawia sie statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda wola:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moja czerwona koszule!!!
Kapitan zalozyl koszule, dokonali abordazu, straszliwej rzezi i statek byl ich. Plyna dalej. Nagle na horyzoncie pojawia sie drugi statek towarowy.
Majtek z bocianiego gniazda wola:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moja czerwona koszula!!!
Znow zalozyl koszule, dokonali abordazu, straszliwej rzezi i statek byl ich. Po kilku takich "akcjach", jeden z marynarzy pyta:
- Kapitanie! Dlaczego na "akcje" zawsze zaklada pan czerwona koszule?
- Bo jak napadamy na statek, to moga mnie przeciez ranic, a na czerwonej koszuli nie widac plam krwi. A gdy nie widac, z kapitan jest ranny, to duch zalogi nie upada i wszyscy walcza jak lwy!!!
W tym momencie majtek z bocianiego gniazda wola:
- Kapitanie 12 brytyjskich statkow wojennych!!!
- Dobra jest!!! Podajcie moje brazowe spodnie.
Do apteki wszedl mezczyzna I poprosil o mozliwosc rozmowy z aptekarzem mezczyzna. Kobieta w okienku:
- Prosze pana, nie zatrudniamy ani jednego mezczyzny. Wlascicielka apteki jest moja siostra, ja natomiast jestem farmaceutka, w czym moglabym pomoc?
- Prosze pani, mam jednak taka sprawe, ze wolalbym porozmawiac z mezczyzna...
- Prosze pana, jestem dyplomowana farmaceutka I zapewniam pana, z podejde do sprawy absolutnie profesjonalnie, dyskretnie i bezosobowo...
- Prosze pani, bardzo ciezko MI o tym mowic, naprawde wolalbym z mezczyzna... Mam wielki klopot, poniewaz mam permanentna erekcje. Co pani moglaby MI dac?
- Mmm... prosze poczekac chwilke, musze zapytac mojej siostry.
Po kilku minutach wrocila:
- Prosze pana, naradzilysmy sie z siostra i wszystko, co mozmy
Panu dac to 1/3 udzialow w aptece, sluzbowy samochod i 5000 miesiecznej pensji...
Jezli codziennie wstajesz rano we wspanialym nastroju, uprawiasz kosmiczny seks I to z wielka ochota, na ulicy wszyscy sie do Ciebie usmiechaja, zycie jest piekne I nie masz zadnych problemow, a praca sprawia Ci wielka przyjemnosc
NARKOTYKOM POWIEDZ NIE!!!
Siedzi w pokoju dwoje SZYBKICH. Siedza, nic nie robia - nuda. Pierwszy:
- Moz herbate zrobimy?
- Dobry pomysl.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenke, herbate do szklanek wrzucili, wrzatkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do stolu - wszystko trwalo nie wiecej niz 8 sekund. Wypili, siedza, nic nie robia - nuda. Drugi:
- Moz zadzwonimy do Wacka? Wodki przywiezie, dziewczynki jakies ze soba wezmie?
- Dobry pomysl.
I smiga do telefonu, podnosi sluchawke, z predkoscia dzwieku wybiera numer i mowi jakby strzelal z kalasznikowa:
- Wacek, przjzdzj, nudn, wdke przwz, o dziwcznch nie zpmnij!
Minely 2 sekundy i rozlega sie dzwonek. Obydwoje rzucaja sie w kierunku drzwi, otwieraja blyskawicznie 5 zamkow i patrza, a za drzwiami nikogo, tylko powoli, kolyszac sie na wietrze opada pod drzwi kartka papieru. Podnosza, czytaja:
- Poszlismy w pi*du, jak dlugo kur*a mozna czekac?
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
