kategoria: Humor (240)
- Mamo Czy latwo jest dotrzymac tajemnicy??
- Nie wiem coreczko, nigdy nie probowalam!
Przy ognisku siedza: Winnetou, Old Shatterhand i Inczuczuna i pala fajke pokoju. W pewnym momencie Winnetou wstaje i odchodzi w mrok. Po chwili slychac:
- ?UP! Aua!!! i Winnetou wraca z ogromnym guzem na czole. Nic jednak nie mowi, tylko siada przy ognisku i pali dalej fajke. Po chwili wstaje Inczuczuna i odchodzi w ciemnosc. I znow slychac:
- ?UP! Aua! i Inczuczuna wraca z ogromnym guzem na czole. Jest jednak indianskim wodzem, wiec spokojnie i bez slowa siada przy ognisku gdzie pali swoja fajke. Widzac to Old Shatterhand wstaje i rusza w ciemnosc. I znow slychac:
- ?UP! Aua!!! i Old Shatterhand wraca do ogniska z ogromna bula na czole i siada przy ognisku bez slowa. Widzac to Winnetou mowi do Old Shatterhanda:
- Widze, z moj bialy brat tez nadepnal na te cholerne grabie.
- Mezczyzna w zoltych slipkach ma natychmiast opuscic teren plywalni - wrzeszczy ratownik.
- A dlaczego mam wyjsc?
- Bo pan sika.
- Wszyscy to robia.
- Ale tylko pan z trampoliny.
Dwoch filozofow przy obiedzie:
- Po co jesc? I tak g...o z tego!
- Z glodu jeszcze nikt sie nie zesral.
Na brzegu jeziora stoi dwoch wedkarzy. Przed nimi plywajacy na nartach czlowiek znika pod woda. Ruszaja mu na ratunek. Po chwili wyciagaja topielca na brzeg. Reanimuja, robia sztuczne oddychanie.
- Roman - mowi nagle jeden z wedkarzy - to chyba nie ten. Nasz mial na nogach narty, a ten ma lyzwy.
- Co slychac? Jak sie miewa twoja zona? - pyta kolega dawno nie widzianego kolege i w tym momencie uprzytamnia sobie, ze jego zona nie zyje. Wiec szybko dodaje:
- Wciaz na tym samym cmentarzu?
Trener zlosci sie na zawodnika:
- Ile razy mam ci powtarzac, ze konkurencja, w ktorej startujesz nazywa sie trojskok. To znaczy, ze odleglosc 17 metrow masz pokonywac trzema skokami, a nie jednym.
Jasio praktykuje u fryzjera. A szef jest ciety, z nie pogadasz. Przychodzi staly klient i siada na fotelu. Szef mowi do Jasia:
- Masz goscia ogolic elegancko, a sprobuj go zaciac to dostaniesz w leb.
Jasio drzacymi rekami zabiera sie do klienta. Goli.. goli.. i CIACH. Krew sie leje. Szef wkurzony podbiega i bomba. Jasio ma podbite oko.
Ale klient dal sie udobruchac. Jasio konczy robote Goli.. goli.. i CIACH. Znowu zacial klienta.
Szef podbiega i bomba, ale... Jasio nie glupi chlopiec, uchylil sie i oberwal klient. Szef przeprasza, kaja sie. Klient znowu wybacza. Jasio konczy robote Goli.. goli.. i CIACH, ucho spadlo na podloge ! Jasio rozglada sie przestraszony i mowi do klienta
- Panie kopnij Pan to pod stol, bo nas szef pozabija.
Byl sobie czlowiek dobry, madry, ale bardzo brzydki. Namowiony przez przyjaciol, poddal sie operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodzil ze szpitala, wpadl pod ciezarowke i zginal. Jego dusza powedrowala do nieba. Kiedy stanal przed obliczem Boga, zapytal z zalem:
- Dlaczego mi to zrobiles, Boz?
- Wybacz, synu, ja cie po prostu nie poznalem.
Roztargniony profesor pyta swoja sekretarke:
- Czy byla pani wczoraj w teatrze?
- Nie, panie profesorze, wieczor spedzilam w lozku...
- Tak, tak. No i co? Duzo bylo ludzi?
Do osiedlowego sklepu przychodzi facet i krzyczy:
- Poprosze o zapalki!
- Panie - odpowiada kioskarka - co pan tak wrzeszczysz? Nie jestem glucha! A jakie pan chcesz? z filtrem, czy bez?
?owi rybak ryby, ale cholery nie biora. Siedzi tak moczac sobie kija przez piec godzin glodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczal padac i w koncu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedzial, z to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucil w cholere!
Na pewnym szlacheckim przyjeciu jednemu z gosci wymknal sie maly wiaterek. Sala umilkla zaskoczona i patrzy sie na niefortunnego biesiadnika. A nieszczesnik zastanawia sie, jak tu zatuszowac to przykre zdarzenie. Wierci sie, wierci na krzesle, krzeslo skrzypi przerazliwie, a wszyscy nadal patrza. Po chwili wstaje gospodarz i mowi:
- Wacpan, mebel spocisz, a tonacji i tak nie dobierzesz.
Siedzi Janko muzykant na wzgorku nad Wisla i wzdycha:
- Echhh... Bach umarl.
Po chwili:
- Echhh... Beethoven nie zyje.
I jeszcze po chwili:
- Kurde i ja sie cos zle czuje.
- Juz nigdy nie pojde do tego jasnowidza. To jakis oszust.
- A skad wiesz?
- Bo jak zapukalem, to sie spytal "Kto tam?"
W pociagu, w jednym przedziale siedza zolnierz-szeregowy, general, matka i jej 18-letnia corka. W pewnej chwili pociag wjechal do tunelu, zrobilo sie zupelnie ciemno. Slychac glosne plasniecie, jakby uderzenie w policzek. Pociag wyjezdza z tunelu.
Co sobie mysla te cztery osoby?
Matka:
"Oho, ktorys z panow probowal dobierac sie do mojej coreczki, a ona wymierzyla mu w policzek."
Corka:
"Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie."
General:
"No tak, zolnierz skorzystal, a ja dostalem."
?olnierz:
"Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generalowi po MORDZIE."
Elektryk do pomocnika:
- Franek, potrzymaj przez chwile te druty!
- Juz trzymam.
- Czujesz cos?
- Nie...
- W porzadku. To znaczy, ze pod wysokim napieciem sa tamte druty.
- Znakomicie wygladasz! Policzki zrobily ci sie takie pucolowate. Pewnie dobrze was karmili na tym obozie wedrownym?
- Nie bardzo, tylko musialem codziennie nadmuchiwac materace!
- Co sie pan tak pchasz na chama?!
- A bo to czlowiek wie, na kogo sie pcha...
- Panie dyrektorze, prosze mnie przeniesc do innego dzialu - prosi pracownik urzedu patentowego.
- A dlaczego?
- Bo kolega z ktorym dziele pokoj, bez przerwy wykrzykuje: "O Boz, dlaczego ja na to nie wpadlem?!".
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
