czytasz dowcip o id: 2916

O polnocy jaskiniowiec wszedl do jaskini, zdjal skore i polozyl sie na legowisku kolo spiacej zony. Odwrocil sie i na dobranoc pocalowal ja w policzek.
Nad ranem jaskiniowca budzi energiczne szturchanie w lokiec. Odwraca sie i z trwoga stwierdza, z lezy obok tygrysa.
- Sluchaj stary! - mowi tygrys - Jestes o wiele sympatyczniejszy niz twoja zona, ktora wczoraj zjadlem. Gdybys mnie w nocy nie pocalowal w policzek, z pewnoscia zjadlbym i ciebie!




powrocik