czytasz dowcip o id: 2933
Przychodzi do knajpy facet i mowi do kelnera:
- Setka i zakaska.
Kelner przynosi, gosc wypija, przekasza i mowi do kelnera:
- Chcialbym zaplacic.
Kelner na to:
- Nic pan nie placi, na koszt firmy.
Na nastepny dzien przyszedl i zamowil dwie setki i zakaske. Chcial zaplacic ale kelner znow odpowiedzial, z to na koszt firmy. Gosc wiec wybral sie w niedziele z cala rodzina do tej restauracji. Zjedli wykwintny obiad, po obiedzie dzieci zjadly deser, malzonka wypila wino a on zamowil pol litra. Kiedy przyszlo do placenia, kelner odmowil przyjecia zaplaty twierdzac z to na koszt firmy. Gosc nie wytrzymal i pyta sie kelnera:
- Panie starszy pije i jem tutaj juz trzeci dzien i jeszcze za nic nie zaplacilem, moz pan mi to wyjasnic?
- To jest bardzo proste. Odpowiada kelner. Widzi pan, pod tamta palma tego pana i ta pania?
- Tak widze.
- No widzi pan, to jest moja zona, a ten pan to moj szef, on pieprzy moja zone a ja jego interes.
powrocik
