kategoria: Baca (0)
W goralskim kosciolku wystrojone gazdziny klecza przed oltarzem i modla sie zarliwie. Nagle jedna pierdnela. Zaczerwieniona, probujac odwrocic od siebie uwage innych, chwycila sie za nos i zaczela sie rozgladac wokol, pytajac:
- Ktora to, ktora?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A coz to, Jaskowa? Dwie d... macie, z nie wiecie, ktora?
Wychodzi baca przed chalupe, przeciaga sie i wola:
- Jaki piekny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ... Mac, mac, mac...!
Baca wlecze do lasu scierwo psa. Sasiad zagaduje:
- A co to sie stalo, kumie?
- Aaaa... musiolek go zastrzelic!
- To pewnie byl wsciekly, co???
- No, zachwycony to nie byl!!!
Baca jest sadzony za zabojstwo turysty, ale sie nie przyznaje. Sedzia pyta:
- No to jak to bylo, Baco?
- Ano nijak. Siedziolek se na przyzbie i strugalek osikowy kolecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacol jesc ceresnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kolecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on lostatniom ceresnie, rzucil mi torebke pode nogi, wstal i tak niescesliwie potknol, ze upadl na ten kolecek, com go strugol. I tak, panie, cos ze 27 razy...
Siedzi baca nad przepascia i liczy:
- 127, 127, 127, ...
Przechodzi turysta i pyta:
- Co robisz baco?
Baca zrzuca go w przepasc i liczy:
- 128, 128, 128, ...
Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauwaza Bace i pyta:
- Baco, co robicie?
- A nic takiego, piore tylko kota.
- Kota? Przeciez kota sie nie pierze.
Na to Baca:
- A co wy tam turysto wicie, kota sie pierze.
Za pare godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot lezy niezywy. I zwraca sie do Bacy:
- A nie mowilem, z kota sie nie pierze?!
A Baca na to:
- Pierze sie, pierze, ale sie nie wykreco.
Przychodzi turysta do bacy na Polanie Chocholowskiej:
- Baco, macie tu wrzatek?
- Jest, ino zimny.
Goral przyprowadzil swoja zone bedaca w ciazy na badania okresowe. Lekarz zbadal gazdzine, przyjal honorarium, pozgnal. Do gabinetu wchodzi maz i pyta o zdrowie zony. Lekarz odpowiada:
- No coz, u waszej zony jest ciaza pozamaciczna.
Chlop zbladl i nerwowo siega po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, zona juz placila.
- Panie doktorze, macie tu 1000 zl, i nie mowcie nikomu, z pozamaciczna, bo jeszcze chlopy mnie wysmieja, zm nie trafil tam, gdzie trzeba.
?piewa juhas na hali. Baca nie moz wytrzymac i wola:
- Czego sie drzes?!!
- Dyc to nie dzz, to folklor!
Placze zgwalcona Maryna, podchodzi baca:
- Czemu placzesz Maryna?
- Oj, zgwalcili mnie zgwalcili!
- A o pomoc wolalas?
- Oj, wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?!
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wsi wolalas?
- Oj, wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku halom wolalas?
- Oj, wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku wierchom wolalas?
- Oj, wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- A ku lasowi wolalas?
- Oj, wolalam wolalam!
- I nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- Nikt nie przyszedl?
- Nikt nie przyszedl!
- Toc i ja sobie ulze!!!
Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzacy turysci pozdrawiaja go i pytaja:
- Co tu robicie?
- ?owie pstragi.
- Przeciez nie macie wedki!
- Pstragi lowi sie na lusterko.
- W jaki sposob?!
- To moja tajemnica. Ale jesli dostane flaszke, to ja wam zdradze.
Turysci wrocili do schroniska, kupili butelke wodki i zaniesli ja bacy. On tlumaczy:
- Wkladam lusterko do wody, a kiedy pstrag podplywa i zaczyna sie przegladac to ja go kamieniem i juz jest moj...
- Ciekawe... A ile juz tych pstragow zlowiliscie?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z piec flaszek dziennie...
Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacowki, baca goscinnie czestuje go goraca strawa, turysta zajadajac spostrzega, z do talerza leci mu z gory woda...
- Baco dach ci przecieka!
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz?!
- Ni moge, przeciez dysc pada.
- To dlaczego nie naprawisz, kiedy nie pada?!!
- A bo wtedy nie cieknie...
- Staro, obrocilabys sie ku mnie!
- Kces mnie, moj chlopecku?!
- Nie, ino puscos baki...
Rozmawiaja dwie gazdziny o swoich dzieciach. Jedna z nich sie chwali:
- A moj Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to sie tak jako nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... uzarl - nie, nie uzarl... A! Juz wim! UJOT!
- Stasek, cy twoj konicek kurzy fajke?
- Nie.
- No, to ci sie szopa pali.
Baca rozmawia z turysta:
- Zabilem wczoraj 10 cmow - mowi baca.
- ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.
Baca rozwodzi sie z Gazdzina. Odbywa sie rozprawa w sadzie. Sedzia pyta sie Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie sie rozwiesc z ta Gazdzina, przeciez zyjecie razem juz 20 lat, w czym wam ona zawinila?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sedzio, ona mi seksualnie nie odpowiada!
Na to w koncu sali podnosi sie ze swojego miejsca juhas i wola:
- Glupoty, Gazdo, gadacie! Calej wsi odpowiada, a wam nie?!
Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...
Juhas widzi bace prowadzacego duz stado owiec.
- Dokad je prowadzicie?
- Do domu. Bede je hodowal.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie bedziecie je trzymac?
- W mojej izbie.
- Toz to straszny smrod!
- Trudno, beda sie musialy przyzwyczaic.
Siedzi baca nad rzeka i sie onanizuje. Podchodzi turysta i sie pyta:
- Baco co wy robicie?
Na to baca:
- Jak to co? Wysylam dzieci nad morze.
| 1 | 2 | 3 | 4 |
