kategoria: Malzenstwo (120)
Rozmowa w pociagu:
- Ja, prosze pana, najmilsze godziny zawdzieczam filmom.
- Nie wiedzialem, z z pana taki kinoman.
- To nie ja chodze do kina, ale moja zona.
Malzonek wraca cichaczem, pozno do domu.
- Ktora godzina? -pyta zaspana zona.
- Dziesiata - odpowiada maz.
- Tak? Slysze z wlasnie bije pierwsza...?
- No przeciez zera nie moz wybic, kochanie...
- Sluchaj, czy patrzysz swojemu mezowi w oczy podczas stosunku?
- Hmm... Raz spojrzalam... Stal w drzwiach.
Podczas klotni, zona zby do zywego dopiec mezowi, mowi:
- Jak umrzesz, natychmiast wyjde za maz!
- No wiesz, a co mnie obchodzi nieszczescie obcego czlowieka?!
Maz zwraca sie do zony:
- Kochanie, przyniesiesz mi herbate?
?ona (zalotnie):
- A czarodziejskie slowo?
Maz:
- Biegiem!
Trzech facetow uzala sie na swoje niewierne zony:
Pierwszy:
- Moja to mnie chyba zdradza ze stolarzem, znalazlem trociny pod lozkiem.
Drugi:
- A moja to z hydraulikiem, znalazlem pakuly pod lozkiem.
Trzeci:
- Te wasze to przynajmniej nie zboczone. Moja zdradza mnie z koniem, znalazlem pod lozkiem dzokeja.
Maz do zony:
- Kochanie mam dzisiaj zebranie i wroce troche pozniej.
- Znam te twoje zebrania, wrocisz rano kompletnie pjany i bez pieniedzy!
- No wiesz kochanie, jak mozsz tak myslec?!
Godzina 5 rano, pjany maz stoi pod drzwiami i mowi:
- No i wykrakala cholera!!
- Wez mnie - namietnie mruczy zona.
- Oszalalas? Przeciez ja nigdzie nie wychodze!
Siedzi facet przy grobie i krzyczy:
- Dlaczego musiales umrzec! Dlaczego musiales umrzec! Dlaczego musiales umrzec!
Podchodzi drugi i pyta
- Panie Kogo pan tak zaluje? Ojca, syna?
- Pierwszego meza mojej zony.
?ona mowi do meza:
- Kochanie jutro jest rocznica naszego slubu - jak ja uczcimy?
Na to maz odpowiada:
- Moz minuta ciszy?!
- Kryska porzucila swojego meza!
- Co ty powiesz?! Przeciez byla w nim taka zakochana, nazywala go nawet swiatlem swojego zycia!
- To prawda, ale to swiatlo wieczorami coraz czesciej gaslo!
Na polowaniu.
- Uwazaj!
- Co sie stalo?!
- Przed chwila wpakowales mojej zonie caly ladunek srutu w d..e!
- Och, przepraszam... Ale, o tam, prosze, stoi moja zona!
- Kochanie, przeciez cie prosilem, zbys mi ugotowala jajka na miekko, a te sa twarde.
- To ja juz nie wiem, gotowalam prawie pol godziny i ciagle twarde?
Maz za wczesniej wrocil z delegacji...
- No tak... Moja zona, moj przyjaciel, moje prezerwatywy...
- Uwazasz mnie za sluzaca, czy co?- krzyczy zona.
- Alez skad, kochanie, sluzaca moglbym zmienic.
A to co mowi maz do zony w kolejnych latach malznstwa, przechodzac przez ulice:
Rok 1. Poczekaj kochanie az samochod przejedzie.
Rok 2. tu imie poczekaj, bo samochod!
Rok 3. Czekaj, samochod!
Rok 4. Nie widzisz samochodu?!
Rok 5. Cholera slepa jestes?!
Rok 6. (To juz tylko do siebie) Jak jestes slepa to lec pod kola!
- Wiesz, twoja zona to straszna smieszka!
- ?!
- Jak opowiedzialem jej kawal, to tak sie smiala, z o malo co oboje nie spadlismy z lozka!
W szpitalu:
- Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
- Bo ona tez lezy w szpitalu.
- Tragedia rodzinna?
- Tak, ale ona pierwsza zaczela.
Maz dlugo nie wraca do domu. ?ona sie bardzo niepokoi:
- Gdziez on moz byc? Moz sobie jakas babe zanalazl? - mowi do sasiadki.
- Ty zaraz myslisz o najgorszym - uspokaja ja sasiadka - moz po prostu wpadl pod samochod.
?ona: Nie klocmy sie, juz dobrze? Zlosc pieknosci szkodzi...
Maz: A, to ty nie musisz sie martwic...
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
