czytasz dowcip o id: 3560
Dwaj mysliwi ida przez las. W pewnej chwili jeden z nich osuwa sie na ziemie. Nie oddycha, oczy zachodza mu mgla. Drugi mysliwy wzywa pomoc przez telefon komorkowy.
- Moj przyjaciel nie zyje! Co mam robic? - wola do sluchawki. Po chwili slyszy odpowiedz:
- Prosze sie uspokoic. Przede wszystkim prosze sie upewnic, z panski przyjaciel naprawde nie zyje.
Po chwili rozlega sie strzal.
- W porzadku - wola do telefonu mysliwy. I co dalej?
powrocik
