czytasz dowcip o id: 3837
?ona wyslala meza-policjanta do sklepu po cytryny. Po godzinie policjant wraca do domu z pusta siatka.
- Nie bylo cytryn?
- Byly. Kupilem pol kilo i w drodze powrotnej chcialem sprawdzic, czy sa dobre. Bo sprzedawczyni tak dziwnie na mnie patrzyla, jakby te cytryny byly stare i zepsute. No wiec jedna sprobowalem i okazala sie kwasna. Sprawdzilem po kolei cytryny i wszystkie okazaly sie kwasne! Wiec co mialem robic? Wyrzucilem je do smietnika, wrocilem sie do sklepu i powiedzialem ekspedientce, co o niej mysle!
powrocik
