czytasz dowcip o id: 3899

Polski minister udal sie w oficjalna podroz do Francji. Jednym z punktow wizyty byla kolacja u francuskiego odpowiednika. Widzac jego wspaniala wille, z obrazami wielkich mistrzow na scianach, pyta sie, jak on zapewnia sobie taki poziom zycia ze skromnej pensji urzednika republiki.
Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan te autostrade?
- Tak.
- Ona kosztowala 20 miliardow frankow, firma wypisala fakture na 25, a roznice przekazala mi. Dwa lata pozniej minister francuski udaje sie do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjezdza pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje sie najpiekniejszy palac jaki widzial w zyciu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdzil pan, z prowadze ksiazece zycie, ale w porownaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostrade?
- Nie.
- No wlasnie.




powrocik