czytasz dowcip o id: 4211

Poprzez wicher i slote,
Przez bezkresna dal sniezna,
Poprzez zar i spiekote,
Przez pustynie bezbrzezna,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody,
Nieprzebyte gestwiny,
Poprzez lesne dabrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez waskie parowy,
W ktorych nigdy nie dnieje
I gdzie plosza sie sowy,
Gdy zle jeknie, lub strzyga,
A dzwiek slyszac takowy,
Serce w trwodze zastyga
Nie zrazony ciemnosci,
Ktory mrozi glusz dzika,
Sam na sam z samotnosci,
Co do szpiku przenika,
Pelen hartu i woli,
Podpierajac sam siebie,
Majac zamiast busoli,
Krzyz Poludnia na niebie
Pokonujac zle zadze,
Wietrzac wrogow w krag wielu,
Ufny, iz nie zabladze
Idac naprzod, do celu.
Drogi tej nie wytyczyly
Ni glos werbla, ni cytra,
Ide poki sil starczy,
Ide po pol litra...




powrocik