kategoria: Stirlitz (20)
Stirlitz sie zamyslil. Spodobalo mu sie to, wiec zamyslil sie jeszcze raz.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuDo gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrzac prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W koncu mowi:
- Slonie ida na polnoc, a wolki zbozowe podazaja ich sladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyraznym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest pietro wyzj - odpowiada.
Stirlitz szedl ulicami Berlina, cos jednak zdradzalo w nim szpiega: moz czapka-uszanka, moz walonki, a moz ciagnacy sie za nim spadochron?
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuStirlitz szedl noca przez las. Nagle zobaczyl na drzewie swiecace oczy.
- Sowa - pomyslal Stirlitz.
- Sam jestes sowa - pomyslal Bormann.
Wrociwszy do swego gabinetu, Mueller zauwazyl, z Stirlitz podejrzanie kreci sie w poblizu sejfu. - Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytal.
- Czekam na tramwaj - odparl Stirlitz.
- W porzadku! - rzucil Mueller, wychodzac. Ale na korytarzu pomyslal: Jakiz u diabla moz byc tramwaj w moim gabinecie? Zawrocil. Ostroznie zajrzal do gabinetu. Stirlitza nie bylo.
- Pewnie juz odjechal - pomyslal Mueller.
Hitler i Bormann stoja przed mapa i planuja wazna akcje. Wchodzi Stirlitz z pomaranczami, wyciaga aparat fotograficzny, robi zdjecia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to byl?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znow sie wykreci. Powie, z przyniosl pomarancze.
Mueller wiedzial, z Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiaja lyzke w szklance z herbata. Chcac sprawdzic Stirlitza, zaprosil go na herbate. Stirlitz wsypal cukier do szklanki, zamieszal, wyjal lyzczke, polozyl ja na spodeczku, po czym pokazal Muellerowi jezyk.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuStirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi glowe. To tajny sygnal - znak, z jego zona wlasnie powila syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie lzy. Teskni. Od siedmiu lat nie byl w domu.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuStirlitz spacerowal po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poslizgnal sie, upadl i tylko cudem zahaczyl o wystajacy gzyms, unikajac upadku z duzj wysokosci. Nastepnego dnia cud posinial i obrzekl.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuStirlitz, spacerujac nad brzegiem jeziora, ujrzal ludzi z wedkami.
- Wedkarze - pomyslal Stirlitz.
- Pulkownik Isajew - pomysleli wedkarze.
Stirlitz zobaczyl jak banda wyrostkow pompuje kota benzyna. Kot wyrwal sie, przebiegl kilka metrow i upadl.
- Widocznie benzyna sie skonczyla - pomyslal Stirlitz.
Stirlitz ukradkiem karmil niemieckie dzieci.
Od ukradka dzieci puchly i umieraly.
Naprzeciw Stirlitza szly trzy umalowane kobiety.
- Kur.y - pomyslal Stirlitz.
- Pulkownik Isajew - pomyslaly prostytutki.
W kawiarni "Elefant" Stirlitz mial sie spotkac z lacznikiem. Nie ustalono niestety zadnego znaku rozpoznawczego.
Na szczescie lacznikowi zwisaly spod marynarki szelki spadochronu.
Gdy Stirlitz szedl korytarzem, oczom jego ukazalo sie ogloszenie o czynie spolecznym.
- Wpadlem - pomyslal. Skierowal sie w kierunku gabinetu Mullera.
- Gratuluje poczucia humoru - powiedzial - Tak jestem agentem sowieckim!
- Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerowac!
Po chwili Muller wykrecil numer Kaltenbrunerra.
- Czego to nie wymysli nasz poczciwy Stirlitz, rzekl ze smiechem - zby sie wykrecic od roboty...
Stirlitz szedl ulica, kiedy z tylu rozlegly sie strzaly i tupot podkutych butow.
- To koniec - pomyslal Stirlitz wkladajac reke do prawej kieszeni spodni.
Tak, to byl koniec. Pistolet nosil w lewej.
| 1 | 2 |
