czytasz dowcip o id: 4699

Na cmentarzu zydowskim odbywa sie pogrzeb malego dziecka. Nad otwartym grobem stoi matka i zawodzi:
- Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stworcy wypros u niego duzo pieniedzy dla twoich rodzicow i szczesliwa starosc. I wyblagaj u Wiekuistego, zby twoje dwie siostry mogly byc zaopatrzone w duzy posag, a Twoi bracia Natan i Dawid, zby dostali za zone dobre i ladne, pobozne panny. A twego najstarszego brata Chaima, zby zwolnili z wojska. I popros Jehowe, zby twoj kochany wujek Abram wreszcie wyzdrowial...
Obok zawodzacej matki stoi oparty o lopate grabarz. Kiedy litania prosb ciagnie sie w nieskonczonosc, grabarz traca zawodzaca kobiete i mowi:
- Paniusiu kochana, jak sie ma tyle interesow do kogos to sie nie posyla takiego malego dziecka, tylko sie idzie samemu!




powrocik