kategoria: Szmonces (100)
Kiedy pewien ?yd wrocil do domu z wesela, zapytano go, jakie bylo jedzenie.
Odpowiedzial:
- Gdyby zupa byla tak goraca jak wino, a wino tak stare jak kurczak, a kurczak tak tlusty jak panna mloda, byloby to nadzwyczajne jedzenie.
W pewnym miescie obok siebie znajdowaly sie Synagoga ?ydowska i kosciol. W sobote idzie Rabin do Synagogi patrzy a tu ksiadz myje mu samochod, no to sie rabin ucieszyl ale i zastanowil. Nastepnego dnia czyli w niedziele idzie ksiadz na msze patrzy a tu mu rabin odcina rure wydechowa w samochodzie.
- Rabin co ty robisz z moim samochodem - krzyczy ksiadz.
Na to rabin odpowiada;
- Ty mi wczoraj ochrzciles samochod to ja ci dzisiaj twoj obrzezam.
?yd wyslal swojego syna na studia do Ameryki. Po kilku latach pobytu syn wraca i tak oto rozmawiaja:
- Synu, a gdzie twoja broda?
- Tate, w Ameryce nikt nie nosi brody. Zgolilem ja.
- Ale przestrzegales szabasu?
- Tate, w Ameryce w szabas wszyscy ida do pracy.
- Mam nadzieje, z spozywales tylko koszerne jedzenie?
- Tate, w Ameryce bardzo ciezko o koszerne jedzenie.
- Och synu! Powiedz mi tylko jeszcze jedna rzecz. Jestes nadal obrzezany?
Ojciec ?yd pyta sie syna.
- Mosze co bys chcial miec?
- Pieniadze.
-A potem?
- Bardzo duzo pieniedzy.
- A gdybys mial bardzo duzo pieniedzy to co chcialbys miec?
- Odsetki.
Rozmawiaja dwaj bankierzy:
- Co u pana slychac panie Rozenkranc ?
- Same klopoty. Szukamy kasjera.
- Przeciez niedawno zatrudniliscie nowego!
- No i wlasnie jego szukamy!
?yd siedzi w barze mlecznym i je zupe. Podchodzi do niego wloczega i mowi:
- ooooj jaka ta zupa dobra, ooooj jak pieknie pachnie.
?yd do niego:
- odejdz nie moge przez ciebie jesc.
Ale ten znowu swoje:
- ooooj jaka ta zupa dobra, ooooj jak pieknie pachnie, taka pewnie smakowita.
?yd juz lekko zdenerwowany znowu go przepedza, ale wloczega znowu zaczyna swoje, z by sobie ja zjadl.
Na to zyd taki juz wkurzony mowi:
- A zjadlbys nawet wczorajsza?!
Wloczega:
- Tak tak jasne.
A zyd na to:
- To przyjdz jutro!
Syn pracujacy u ojca - ?yda w sklepie pyta go:
- Tate, a co to jest etyka?
- Widzisz synu jakby ci to wytlumaczyc. Wyobraz sobie, z do sklepu przychodzi klient kupuje towar za 100 rubli, placi banknotem 200 rublowym i przez przypadek zapomina zabrac wydana mu reszte. Wtedy wchodzi w gre etyka: czy zabrac te pieniadze, czy podzielic sie nimi ze wspolnikiem.
Sedzia : Imie i nazwisko ?
Oskarzony: Meir Aron Szepser.
Sedzia: Mieszka pan ?
Oskarzony : Nalewki 39.
Sedzia: Czym pan sie zajmuje ?
Oskarzony: Handluje ze starzyzna.
Sedzia: Wyznanie ?
Oskarzony: Pan sedzia peknie ! Anabaptysta !
Pewien rabin w swej synagodze mial wieczne utrapienie z mlodymi wiernymi, ktorzy na naboznstwo przychodzili bez jarmulek. Prosil, napominal, az wreszcie na drzwiach boznicy wywiesil kartke z napisem
PRZYCHODZENIE DO DOMU BO?EGO BEZ NAKRYCIA G?OWY JEST TAK SAMO CIE?KIM GRZECHEM JAK CUDZO?STWO!
Po tygodniu nic sie nie zmienilo, tylko ktos dopisal malymi literami
"Probowalem jednego i drugiego - roznica kolosalna!"
Seans filmowy, kino nabite, z konca sali rozlega sie w ciemnosciach zaskoczony damski glos:
- Och, Piotrze, nic nie mowiles , z jestes ?ydem!!!
Mowi Mojsze do Salcie wieczorem w lozku:
-Salcie, a zamknelas ty drzwi do sklepu?
-Zamknelam, Mojsze.
-A ten nowy zamek Gerdy tez zamknelas?
-Zamknelam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-a ta zasuwe taka tez zamknelas?
-Zamknelam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-A ten zamek na dole tez zamknelas?
-Zamknelam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-A ten rygiel podlogowy zamknelas Salcie?
-Zamknelam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
Mojsze mysli przez chwile i w koncu pyta.
-A lancuszek tez zamknelas?
-Oh, lancuszka zapomnialam zapiac!
-No prosze! Wchodz kto chcesz! Bierz co chcesz!
Jeden chlop kupowal raz u ?abedzia trzewiki.
Przymierza je, ale widzi z ma oba lewe. Leci predko do ?yda i mowi:
- Jezusie Nazaretanski, przeciez wyscie mi sprzedali dwa lewe!
A ?abedz na niego z geba:
- Czy wy chlopi dzisiaj wszyscy powariowali?! Przed chwila byl tu taki jeden i wrzeszczal, z mu dwa prawe sprzedalem.
Zmarl stary zyd, ktory trudnil sie lichwiarstwem. Nikt nie chcial nad grobem powiedziec dobrego slowa o zmarlym, pomimo, z oferowano za wygloszenie mowy spore pieniadze.
Wreszcie, w ostatniej chwili zglosil sie pewien czlowiek i po zainkasowaniu podwojnej "stawki" wyglosil nad mogila takie slowa:
- Wszyscy znalismy zmarlego Mosze. Wszyscy wiemy, z byl z niego kawal drania, lotra i krwiopijcy....
Ale, jesli popatrzymy na stojacych nad mogila jego synow to musimy przyznac, z byl to jednak czlowiek o golebim sercu ......
Idzie sobie rabin przez wies i widzi, z Chaim zajada sobie kanapke z szynka.
- Czy ja dobrze widze, Chaim, szynke z nieczystej swini jesz?
- W rzeczy samej.
- A! Moz ty chory jestes i nie musisz przestrzegac Prawa Mojzszowego?
- Nie, zdrow jestem.
- To czemu...
- Bo taka smaczna jest z sie nie moge powstrzymac.
- Popatrz, Panie Boz, na narod swoj wybrany, gdzie nawet grzesznik brzydzi sie klamstwem!
Stary ?yd, fabrykant win, lezy na lozu smierci. Dookola rodzina. On szepcze:
- Teraz przekaze wam tajemnice produkcji wina.
- Nalezy wziac zlezalych sliwek, albo gruszek ulegalek, albo obitych jablek, albo...
Jego syn nagle przerywa:
- Tate, ja slyszalem, z wino robi sie z winogron!!!
- Tez mozna.
Do teatru zydowskiego dzwoni zainteresowany:
- Czy sa bilety na wieczorne przedstawienie ?
- Tak, prosze szanownego pana.
- A w jakiej cenie ? - drazy temat przyszly widz.
- Szanowny pan raczy zajrzec osobiscie, na pewno sie dogadamy!
Robie dzisiaj na kolacje agresora w galarecie - mowi Wisniewska do Kowalskiej.
- A coz to za nowa potrawa?
- To nie slyszala pani, z teraz tak sie nazywa karp po zydowsku?
W jednym przedziale na sleeping`u nocuja ?yd i goj. Jest juz grubo po jedenastej wieczor, strudzony podroza goj w koncu usnal, a tu nagle wybudzaja go z letargu slowa ?yda:
- ojojoj, jakie to ja mam pragnienie, ojojoj jakie to ja mam pragnienie.
Wkurzony facet po wysluchiwaniu przez kilka minut tego lamentu wychodzi do przedzialu ze sklepikiem, kupuje dwie flaszki oranzady, daje je ?ydowi z tymi slowy:
- Masz tu, pij i daj spac!
?yd w kilka sekund uporal sie z obiema flaszkami. Kiedy dobroczynca w koncu usnal, znowu obudzil go glos sasiada, tym razem slowami:
- ojojoj, jakie to ja mialem pragnienie, ojojoj jakie to ja mialem pragnienie!
Do zydowskiego milionera Rotschilda podchodzi lokaj i mowi, z za drzwiami czeka jakis obdarty ?yd, ktory ma do pana barona interes. Obdartus obdartusem ale Rotschild nie bylby milionerem gdyby nie reagowal na slowo "interes". Kazal wpuscic petenta. Obdartus wchodzi i nadaje: - Panie Rotschild, ja mam taki interes co my oba zarobimy po pol miliona w jeden dzien...
- Pol miliona, ladny grosz... a co za interes?
- Panie Rotschild ja slyszalem, z pan wydajesz corke za maz i dajesz pan zieciowi milion w posagu.
- To prawda.
- Panie Rotschild...ja ja wezme za pol.
Syn do ojca:
- Ojcze, kocham Adama!
- Synu, boj sie Boga! Przeciez to ?yd!
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
