kategoria: Szmonces (20)
Byly komiwojazr Epsztajn znalazl sie w wiezieniu. Uprzejmy dyrektor zakladu karnego pyta wieznia, co woli: kleic torebki, szyc pantofle czy wyrabiac szczotki.
- Wolalbym jezdzic jako akwizytor tych towarow i przyjmowac obstalunki - oswiadcza Epsztajn.
Nowy Jork. Icek zadaje ojcu pytanie:
- Tate, co to znaczy "prosperity", a co znaczy "kryzys"?
- Jak by ci to, synku, wytlumaczyc? - zastanawia sie rodzic i mowi po chwili: - Prosperity to szampan, elegancka limuzyna i piekne kobiety, a kryzys to lemoniada, metro i... twoja matka.
Ojciec przynosi do domu nowy welniany material i zwraca sie do syna:
- Spojrz, jaki dobry material kupilem sobie na garnitur.
Syn oglada go uwaznie, lecz tylko z lewej strony.
- Dlaczego odwrociles material?
- Bo chcialem zobaczyc, co bede nosil po przenicowaniu.
Gdy skarb monarchii austro-wegierskiej mial klopoty natury pienieznej, a nie wolno mu bylo drukowac nowych banknotow, zwykl zwracac sie o krotkoterminowa pozyczke do instytucji finansowych, a nawet do prywatnych bankierow.
Nalezal do nich Kantor Wymiany i Dom Skladowy, ktorego wlascicielem byl multimilioner Dessauer. Alisci Dessauer mial synalka Moryca, ktory nie poszedl w slady przedsiebiorczego ojca. Wprost przeciwnie: przystal do nihilistow i za udzial w jakiejs nielegalnej, a wielce halasliwej demonstracji zostal skazany na szesc tygodni aresztu.
Po pewnym czasie Ministerstwo Finansow zwrocilo sie do Dessauera o krotkoterminowa pozyczke, ale multimilioner odmowil.
- Jak to? - pyta go telefonicznie sam minister - Stracil pan zaufanie do monarchii Habsburgow?
- Ekscelencjo! - odpowiada bankier - Jak mozna miec zaufanie do panstwa, ktore obawia sie mojego Morycka?
Dwaj uczniowie jeszybotu zastanawiaja sie nad teoria Einsteina.
- Jednego nie moge w zaden sposob zrozumiec - przyznaje sie Dawid - W jaki sposob dwie rowne rzeczy moga byc jednoczesnie rozne?
- Ja ci to zaraz wytlumacze - odzywa sie Josel - Gdyby ci goraca dziewczyna w cienkiej koszuli usiadla na kolanach, to kazda godzina wydawalaby ci sie chwila. Gdybys jednak ty sam w cienkiej koszuli usiadl na goracej plycie kuchennej, to kazda chwila wydawalaby ci sie godzina. Jasne, prawda?
Sklonny do medytacji kupiec Izrael Blau przybyl do waznego osrodka handlowego na kresach Galicji wschodniej i pyta spotkanego na ulicy ?yda:
- Jednego nie rozumiem. Dlaczego wasze miasto nazywa sie Brody?
- Nie rozumiecie, a to takie proste! Tu przeciez mieszka rabin brodzki!
?yd siedzi w restauracji i z apetytem zajada kotlet schabowy. Pobozny wspolwyznawca idac ulica dostrzega to przez okno, wchodzi i pyta surowo:
- Czy wiesz, ile ten grzech bedzie ciebie kosztowac?
- Wiem - odpowiada grzesznik - Korone i czterdziesci halerzy.
Nie modl sie, zby sie skonczyly twoje klopoty, bo wraz z nimi konczy sie zycie.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuKramarz Jechiel lezy w agonii i pyta ledwo slyszalnym glosem:
- Malko, moja zono, jestes przy mnie?
- Jestem, mezu.
- Dwojro, moja corko, jestes przy mnie?
- Jestem ojcze.
- Jojlik, moj synu, jestes przy mnie?
- Jestem, ojcze.
- Binem, moj synu, jestes przy mnie?
- Jestem, ojcze.
- Chajka, moja corko, jestes przy mnie?
- Jestem, ojcze.
Konajacy zrywa sie i wykrzykuje ostatkiem sil:
- A kto siedzi w sklepie?!!!
?ona i weksel zawsze wracaja.
adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemuKrawiec damski Benis Litman, najdowcipniejszy sposrod rzemieslnikow stanislawowskich, zwykl byl powtarzac: "Nie suknia zdobi czlowieka!". Totez partaczyl jak sie dalo.
Pewnego razu niezadowolona klientka zaskarzyla go do sadu o zwrot pieniedzy za material.
Sedzia przesluchuje pozwanego:
- Nazwisko?
- Litman.
- Imie?
- Prosze wysokiego sadu! U nas, ?ydow, imie to sprawa bardzo skomplikowana.
- Dlaczego skomplikowana?
- Prosze tylko posluchac! Ja sie nazywam po zydowsku Bajnisz, to znaczy po polsku Benis. W chederze nazywali mnie Berel-cap, w synagodze - reb Ber. Na szyldzie warsztatu nazywam sie Bernard, a moja zona nazywa mnie idiota.
W salonie Rotszyldow wystapil mlody, obiecujacy pianista. Po skonczonym koncercie podszedl don baron Louis i oswiadczyl:
- Slyszalem Karola Lafite...
Mlodzieniec uklonil sie nisko.
- Slyszalem Artura Rubinsteina..
Mlodzieniec uklonil sie jeszcze nizj.
- Slyszalem Ignacego Paderewskiego...
Mlodzieniec uklonil sie najnizj jak mogl.
- Ale zaden z nich nie pocil sie tak, jak pan!
Pewnego dnia Albert Einstein realizowal czek w banku. Po powrocie do samochodu stwierdzil brak pozostawionej na siedzeniu jesionki. W mig otoczylo go grono gapiow.
- To panska wina! - odezwal sie jeden z nich - Nie pozostawia sie tak lekkomyslnie plaszcza w samochodzie.
Drugi orzekl:
- To raczej wina szofera, ktory nie zwrocil uwagi na nie domkniete drzwiczki...
- Co tam szofer! - wtracil trzeci - Portier bankowy winien byl zauwazyc uciekajacego z plaszczem zlodzieja!
- Tak jest! - westchnal na koniec znakomity fizyk - My trzej ponosimy wine... Niewinny jest jedynie zlodziej, bo musial, biedaczysko, zarobic pare groszy na chleb powszedni.
Pewna zydowska para malznska zbliza sie do obchodow 50-tej rocznicy slubu. Maz dzwoni do syna, ktory mieszka w odleglym miescie i mowi:
- Synu, zamierzamy z matka sie rozwiesc.
- Tato, daj spokoj. Nic nie robcie i o niczym nie decydujcie, dopoki sie nie pojawie u was. Za kilka dni bede!
Syn dzwoni do swej siostry i informuje ja, z rodzice chca sie rozwiec. Siostra dzwoni do ojca i mowi:
- Tato, nic nie robcie i nie podejmujcie decyzji zanim sie u was nie pojawie. Za kilka dni bede!
Ojciec odklada sluchawke i mowi do zony:
- Nie przyjechali na Pasche, nie przyjechali na Rosz Haszana ale namowilem ich zby przyjechali na nasza 50-ta rocznice slubu.
Rabin i jego zona sprzataja w mieszkaniu. Rabin natrafil na jakies dziwne pudelko, ale zona zabronila mu tam zagladac. Kiedy nie bylo jej w domu, rabin otworzyl pudelko i ku swojemu zdziwieniu zobaczyl tam 3 jajka i 2 tysiace dolarow. Kiedy zona wrocila rabin przyznal sie, z zajrzal do pudelka i poprosil zone o wyjasnienie tej dziwnej zawartosci. ?ona wyjasnia:
- Przez cale lata za kazdym razem gdy miales kiepskie kazanie wkladalam do tego pudelka jedno jajko.
- Na 20 lat sluzby tylko 3 kiepskie kazania to niezly wynik- cieszy sie rabin.
?ona kontynuuje:
- A za kazdym razem gdy uzbieralam 12 jajek sprzedawalam je za 1 dolara.
Dwoch zbrakow siedzi na chodniku we Wloszech. Jeden z nich trzyma duzy Krzyz, a drugi duza Gwiazde Dawida. Obaj trzymaja wyciegniete kapelusze na datki pieniezne. Ludzie przechodza, spogladaja dlugo na zbraka z Gwiazda Dawida, ale nikt mu nic nie wrzuca, natomiast za kazdym razem zbiera cos zbrak z Krzyzm. Idzie zakonnik, stanal i z daleka przyglada sie zbrakom. W koncu podchodzi do tego z Gwiazda Dawida i mowi:
- Nie zdajesz sobie sprawy, z to chrzescijanski kraj? Nie otrzymasz tu zadnej jalmuzny trzymajac Gwiazde Dawida.
?ebrak zwraca sie do tego z Krzyzm:
- Ty, Jakow, patrz kto probuje nas uczyc jak sie robi interes.
Moris i jego zona Estera co roku chodzili na pokazy samolotow i co roku Moris mowil: "Estero, chcialbym sie przeleciec tym samolotem", a Estera co roku odpowiadala: "Wiem Moris, ale przejazdzka tym samolotem kosztuje 50 dolarow, a 50 dolarow to jednak 50 dolarow." Pewnego roku, na pokazie samolotow, Moris mowi do Estery:
- Estero, mam 85 lat, jesli nie polece w tym roku tym samolotem to juz nigdy wiecej moge nie miec takiej szansy.
- Wiem Moris, ale przejazdzka tym samolotem kosztuje 50 dolarow, a 50 dolarow to jednak 50 dolarow.
Rozmowe podsluchal pilot i mowi:
- Mam dla was propozycje. Zabiore was na przelot tym samolotem i jesli przez caly lot nie pisniecie ani slowka, nic nie powiecie, to nic nie zaplacicie. A jesli ktorekolwiek odezwie sie jednym slowem, zaplacicie 50 dolarow.
Moris i Estera sie zgodzili. Pilot w powietrzu wykonuywal rozne akrobacje chcac wywolac u pasazrow przeraznie i zmusic do wrzasku, ale nie powiodlo mu sie. Milczeli jak zakleci. W koncu laduja na ziemi, pilot podchodzi do Morisa i mowi:
- To niemal niemozliwe! Robilem wszystko co moglem, zbyscie krzyczeli z przeraznia, z reguly tak zawsze z innymi pasazrami bylo, a tym razem nic. Udalo wam sie zachowac milczenie nawet w czasie najstraszniejszych akrobacji.
- No wie pan, co prawda zamierzalem cos powiedziec kiedy Estera wypadla z samolotu, ale 50 dolarow to jednak 50 dolarow
?yd Szmulewicz idzie do lekarza. Lekarz po badaniu kontrolnym stwierdza:
- Mam zla wiadaomosc dla pana. Ma pan tylko 3 miesiace zycia.
Szmulewicz siedzi przez chwile w oslupieniu, w koncu mowi:
- Ale wie pan, panie doktorze, ja tez mam kiepska wiadomosc dla pana. Nie stac mnnie, zby w najblizszym czasie zaplacic panu rachunek.
- Dobrze- odpowiada doktor- w takim razie dam panu rok zycia.
Pieciu ?ydow gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolarow, wstaje, chwyta sie w szoku za piers i pada martwy na podloge. Pozostali kontynuuja gre na stojaco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zakonczonej grze jeden wstaje i mowi:
- Kto pojdzie i powie zonie Mejerowicza?
Losuja, ciagnac patyki. Nordchaim, ktory zawsze przegrywa, wyciaga najkrotszy. Koledzy instruuja go, aby byl delikatny i dyskretny, aby nie pogorszac sytuacji.
- Dyskretny?- mowi Nordchaim- Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji, zaufajcie mi.
Idzie do domu Mejerowiczow, puka do drzwi, otwiera zona Mejerowicza i pyta sie czego chce.
-Twoj maz stracil wlasnie 500 dolarow i boi sie wrocic do domu.
?ona wzburzona mowi:
- Powiedz mu, niech sie zywy nie pokazuje w domu! ?eby tak padl martwy, lajdak.
-Tak mu powiem.
Poznym popoludniem dzieci bawia sie na podworzu. Chaimek przypatruje sie uwaznie umorusanej buzi Abramka i powiada:
- Zalozmy sie, z zgadne, co dzisiaj jadles na obiad...
- No co?
- Zupe pomidorowa.
- Nieprawda! Zupe pomidorowa jadlem wczoraj!
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
