kategoria: Szmonces (80)

W 1968 roku centrala handlu zagranicznego w Warszawie, chcac sie pozbyc towarzysza Rozencwajga, wyslala go do Rzymu z poleceniem sluzbowym, aby zalatwil tam eksport polskiego makaronu do Wloch. Po trzech dniach Rozencwajg wraca z podpisanym kontraktem. Wobec tego wysylaja go do Paryza z poleceniem, aby zalatwil eksport polskich perfum do Francji. Rozencwajg po dwoch dniach wraca ze wspanialym kontraktem. Zrozpaczona dyrekcja wysyla go do Pekinu, aby zalatwil eksport polskiego ryzu do Chin. po tygodniu telefonuja.
"Dlaczego tak dlugo, towarzyszu Rozencwajg?"
"Co znaczy dlugo? Czy ja moge tak ze srody na czwartek znalezc w Chinach jednego z naszych?"

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Mosze, a skad ty masz taki ladny zegarek?
- Podoba sie, co? Tate mi sprzedal jak umieral.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Hersz dowiedzial sie, z zona zdradza go ze jego wspolnikiem Dawidem. Nie daje wiary tej bzdurnej w jego mniemaniu poglosce, ale pewnego dnia zastaje swego przyjaciela w objeciach niezbyt urodziwej malzonki.
Na ten widok zaczyna krzyczec:
-Stuknij sie w leb, ty glupcze! Ja musze - ale ty?!

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Dzielko Tuwima:

NOC PO?LUBNA

Osoby: Maz i ?ona

(Maz i ?ona. Skromna, ale odswietnie sprzatnieta sypialnia w malym mieszkaniu drobnomieszczanskim. Przez chwile pusta, potem wchodzi ?ona w welonie, bialej sukni, za nia zawstydzony Maz).

?ONA: I oto nasze gniazdko, drogi Izaaku. Daj Boz, zbysmy byli w nim szczesliwi.
MA?: Dlaczego nie? Daj Boz. (siada w kapeluszu przy stole, patrzy nieruchomo w jeden punkt)
?ONA: Co cos tak jestem smutny, Izaaku?
MA?: Smutny? Nie. Dlaczego smutny? Troche zmeczony, troche pilem.
?ONA: Ale ty nie bedziesz pic, prawda, Izaaku? No, obiecaj zonce?
MA?: Moge nie pic. Dlaczego nie? Prosze cie
usiadaj.
?ONA: I tak bedziemy siedziec?
MA?: Mozna siedziec, mozna pochodzic. Wszystko jedno.
?ONA: Oczutki moje. Nosek kochany. Kochasz swoja Dorcie?
MA?: (usmiecha sie zawstydzony) Co za pytanie. Naturalnie. Dlaczego nie?
?ONA: Wiesz co? Ja tak mysle, z my sobie urzadzimy piekne zycie. Wiadomo ci wszak, iz na inteligencji mnie nie zbywa, wiec ja chcialam i ciebie wciagnac w wyzsze zainteresowania.
MA?: Dlaczego nie? Jak bede mial czas... Jutro nie moge. Musze skonczyc frak dla Szmulsona... tu z przeciwka, spodnie prasowac...
?ONA: Mily dzieciaku. Lubie cie za te prostote... Pocaluj swoja pania. Mocniej. Jeszcze mocniej. I juz odchodzisz?
MA?: Ja nie odchodze. Ja tu mieszkam.
?ONA: Ale przytul. To przeciez nasza noc poslubna. Gody.
MA? : (chce wstac) Sodowa, czy zwyczajna?
?ONA: Nie. Nie wody. Gody weselne, mowie.
MA?: A u Szpilcwajga to musze byc o osmej rano mierzyc...
?ONA: Niedobrys Izaaku. Moglbys wszak o tym dzis nie myslec.
MA?: Dlaczego nie? To o czym ja mam myslec? Krawiec jestem, to moj fach, a Szpilcwajg klient.
?ONA: Wiesz, czytalam ongis pewne dzielo "Milosc w naturze". Tam wlasnie opowiedziano jaka to potega. Opowiedziano i o zblizniu cial... o misterium powiedziano.
MA?: Czy ja moge sie zblizyc do misterium? Ja musze szyc, zby zyc. To jak twoj tatunio ma dac dwa tysiace zlotych, to bede mogl kupic pare sztuk towaru i splacic Cukiersteina dlug. Co ja wiecej wiem? .
?ONA: Nie wiesz, co kochac znaczy?
MA?: Dlaczego, nie wiem? Wiem. Ja bardzo lubie kochac.
?ONA: No to chodz. Chodz. Wez mnie wszak raz w swoje ramiona.
MA?: I to jeszcze tatunio powiedzial, z da mieszkanie na Solnej to pracownie mozna wieksza zrobic. To wzialbym dwa czeladniki... dlaczego nie? Zaraz obstalunki wiecej, i wszystko.
?ONA: Przestan, Izaaku. Tutaj mnie kochaj, tutaj w naszym gniazdku. Ty tatuniowi nie wierz. Ty nie znasz tatunia. ?adnego mieszkania na Solnej nie bedzie. Chodz, pocaluj mnie w usta, jedyny.
MA?: Nie moz byc, zby nie bylo na Solnej. Tatunio obiecal. A jak ja oddawalem swoja krawiecka pracownie na nasza sypialnie, to ja w kuchni musze szyc. To ja nie moge.
?ONA: Pocaluj wszakz. Ale nie... czekaj Izaaku. Ja musze ci cos wyznac... Ja jestem zbytnio uczciwa, azbym nie wyznala tobie... Mezusiu sluchaj...
MA?: Gdzie ja sie w kuchni podzieje? Dlaczego? Jak sie juz zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to dlaczego ja mam w kuchni?
?ONA: Izaaku, nie ran moje serce z ta chronologia. Ja ci cos chce wszak oswiadczyc - ja bylam niegdys uwiedziona... ale to bylo wbrew, nawet w obie brwi mojej woli... to byl brutalny gwalt, Izaaku. Lecz ty mi wybaczysz wszak.
MA?: Dlaczego nie? Wybaczyc moge, ale to nie jest przyjemne. Dorcia, kto to byl?
?ONA: Nie wiem, .Izaaku. Tatunio go szuka. Trzech juz ma. Wybacz.
MA?: Ich to tatunio szuka. A jak mnie mial dac piecset zlotych zaliczki, to mnie oszukal. No, ale przeciez te dwa tysiace zlotych to da: Obiecal. To kupie pare sztuk towaru i Cukiersteina splace...
?ONA: Nie martw sie, nie trap, moj jedyny ty. Zaczniemy nowe piekne zycie... Czy lubisz dzieci, Izaaku?
MA?: Dlaczego nie? Bez dzieci smutno. Dzieci sie smieja, to jest wesolo.
?ONA: Wiec posluchaj zoneczki, kochanie. Dzieci przyjada. Teraz, kiedy juz mamy gniazdko, bedziemy z dziecmi razem... Napisze...
MA?: Ktore dzieci, Dorciu?
?ONA: Wybaczyles mi juz przeciez, z nie jestem wszak panienka. Wypij kielich goryczy do dna u cioci sa moje dzieci, trzy dziewczynki, Izaaku, i chlopczyk jeden.
MA?: Dlaczego nie? Niech przyjada. Ale to nie jest dobrze. To jest nawet bardzo niedobrze. Tutaj beda te dzieci? A kto ich da jesc?
?ONA: Jezli na nas dwojga starczy, Izaaku, to i dla szesciorga sie znajdzie kasek...
MA?: Moz sie znajdzie, moz nie. Skad ja wiem? Ale to bardzo nieprzyjemne, z ja w kuchni, a cztery dzieci przyjda. Jak ja juz sie zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to jeszcze na jej cudze dzieci harowac? Ale: trudno, Dorcia. Co robic?
?ONA: A teraz wszystko twoje. Caluj, piesc. Wez mnie, Izaaku.
MA?: Dlaczego nie? Moge wziac. Jak tatunio da te dwa tysiace i zaplace Cukiersteina, i towar kupie, to bedzie lzj. Dzieci tez cos potrzebuja. A kiedy tatunio da, Dorcia?
?ONA: Nie mow o tym - ja jestem cala twoja ja tak plone - a ty o jakichs pieniadzach. Ty w ogole przestan o tym myslec. Ty nie znasz tatunia. Obiecal, ale nie da. Nie licz na to, Izaaku. Noc jest nasza. Chodz.
MA?: (oslupialy po pauzie) Nie da? Dlaczego nie da? Zakochalem sie w panienke 41 lat... i na Solnej nie bedzie mieszkania... i ja musze w kuchni... i cztery dzieci przyjada... i jeszcze dwa tysiace tyz nie da? I nie zaplace Cukiersteina? I towaru nie kupie? To co ja mam robic, Dorcia? (placze)
?ONA: Tutaj masz isc, Izaaku... calowac... tulic, objac... zaczniemy nowe, piekne zycie... Pojdz.
MA?: (zdejmuje smoking, polkoszulek, zostaje w kapeluszu, rozbiera sie w dalszym ciagu i mowi przez lzy) Dlaczego nie? Juz ide. Tylko pamietaj obudz mnie przed siodma... musze spodnie z przeciwka wyprasowac i o osmej byc u Szpilcwajga.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Szadchen swata mlodziencowi posazna panne.
Ten sie wzbrania:
- Przeciez ona jest na pol slepa!
- Pomysl tylko - nie bedziesz musial niczego przed nia ukrywac.
- Ale ona jest prawie glucha!
- Pomysl tylko - ona nie uslyszy twoich przeklenstw...
- Kuleje na jedna noge!
- Tylko pomysl - ona nie bedzie za toba lazila krok w krok...
- No i ma garba!
- Oj, mlody czlowieku, badzz sprawiedliwy! Przeciez jedna wade to ona moz miec!

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Mosze! Ubezpieczylem sklep od pozaru, kradziezy i gradobicia!
- Aj waj! A gradobicie, to jak zrobisz?

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Mosze zaprosil na randke swoja przyjaciolke, Salcie. Spaceruja po miescie i w pewnym momencie mijaja elegancka restauracje.
- Ach, jakie smakowite zapachy... - wzdycha dziewczyna.
- Podoba ci sie? - Mosiek na to. - Jesli tak, to mozmy przejsc sie tedy jeszcze raz.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Stary ?yd dawal do gazety nekrolog po swojej zonie i spytal o cene.
- Do pieciu wyrazow za darmo.
- Nooo... to niech bedzie: Zmarla Zelda Goldman.
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To niech bedzie - Zmarla Zelda Goldman, sprzedam Opla

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Siedzi ?ydowka na lawce w parku, a w piaskownicy bawia sie jej mali synkowie. Dosiada sie druga pani i mowi: "jakie ladne dzieci, ile maja latek?" a mama na to z wyniosla mina: sedzia ma trzy latka, a mecenas dwa.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Icek z zona Chana w piekne sobotnie popoludnie wybieraja sie na piknik za miasto. Jest upal, wiec siadaja w cieniu rozlozystego drzewa.
Nagle Chana zrywa sie z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co sie stalo?
- Mrowki mnie jedza!
A Icek patrzy na swoja brzydka malzonke i mowi wzdychajac:
- Aj, aj, aj! Do czegoz to glod moz doprowadzic!

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Przyklad talmudycznej logiki na udowodnienie tezy, z czas to dozorca:
Czas to pieniadz, pieniadz to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to aniol, aniol to stroz a stroz - to dozorca.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Icek spotyka pania Salcie (w ktorej sie od dawna kocha) i mowi:
- Pani Salcie! Pani maz wyjechal w delegacje, moz ja bym do pani przyszedl wieczorkiem na kolacyjke ze sniadankiem - nie bedzie sie pani czula samotna...
Na co pani Salcia z oburzeniem:
- Alez panie Icek! Ja nie jestem kobieta lekkich obyczajow!
- Alez pani Salcie! Ktoz tu mowi o pieniadzach?

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


W zyciu na ogol zawsze mialem szczescie. I w rodzinie, i w interesie powodzilo mi sie wcale niezle. ?ona z malymi wyjatkami, byla mi zawsze wierna, bo jak przez 18 lat zdradzila mnie tylko dwa razy, to to nie jest duzo. Raz z jednym muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupcow i Rekodzielnikow, gdzie ja jestem pice-wreses. (z duma) Wielka instytucja, pareset kilkadziesiat samych czlonkow, nie liczac zarzadu. W interesie takz bylo nizle. I nawet kiedy ostatnio okradli mi sklep, to tyz mialem szczescie, bo akurat poprzedniego dnia obnizylem ceny o 30% wiec, nie tak duzo stracilem. Panstwo musza znac te firme na Nowolipkach: "?oltko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss - to ja, a ?oltko wyjechal. Wraca za rok i cztery miesiace. Nie, nie do Brzescia. Nim sie zajelo takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On byl autor. On pisal fantastyczne ksiazki w rodzaju Walasa, tylko z to byli ksiazki handlowe naszej firmy. Zlodziej, ale bardzo porzadny czlowiek. I madry czlowiek! On na przyklad wymyslil sposob darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I wszystkie listy dochodzily i nikt nic nie doplacal. W jaki sposob? Zwyczajnie, On wszystkie listy kierowal do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako wysylajacego, podawal nazwisko tego czlowieka, do ktorego pisal. To poczta zwracala tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi sie u nas trzyma w wiezieniu. Stra... "szne" juz nie moge wymowic, taki jestem oburzony. Inna rzecz, z jak ?oltko zabrali, to Bialko odzylo. Ja sam rzadzilem, ja sam zarabialem i mnie sie zaczelo lepiej powodzic. A powodzenie obowiazuje. Umeblowanie Ludwik XIV ja zmienilem na numer wieksze, na Ludwik XV, latem ja juz mialem zamiar jechac do Eks-le-Bec, tylko zasiedzialem sie w Miedzeszynie, ja juz kupilem sobie jedwabna spizame w Gold England (a propos, ja do dzis dnia nie wiem, czy to sie nosi na nocnej koszuli czy pod?), slowem zaczalem prowadzic nowe, wytworne zycie, cos a la Moryc Chevalieri. I kiedys mowie do zony: "Regina! Jak sie zapatrujesz, zby kupic auto?" I oto od tej chwili kiedy padlo to lekkomyslne zapytanie minelo juz cztery miesiace - i od czterech miesiecy ja mam auto, a wlasciwie auto ma mnie i od czterech miesiecy ja nie spalem, ja nie jadlem, ja nie bylem w sklepie, ja w ogole przestalem zyc! Moz panstwo mysla, z ja jezdze tym autem? Tyz nie. Moja zona jezdzi? Nie. To kto nim jezdzi? Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz.

On przyszedl kiedys do sklepu i mowi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze. "Eierweiss. Czym moge sluzyc?" - "Slyszalem, z Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam Piperlaka! ?wietna marka!), wiec chcialem przystac na szofera". Pokazuje mi swiadectwa, z hrabiami jezdzil, z cesarzami jezdzil, Waldemarsowa wozil, kto tylko jest - to on wozil. To go wzialem. I nazajutrz ranoon zajechal Piperlakiem przed moj sklep. Regina juz czekala, dzieci juz czekaly. "No panie Grzegorzewski, mowie, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski usmiechnal sie i rzekl "Dzis, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowod suwaka tlucze w karter". - Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowod suwaka" - A dlaczego on tlucze, panie Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to sie suwak zatarl i uszy mu sie obrywaja". Aha, powiedzialem. To moz pan przyprawi te uszy? Dzieci tak chca pojechac! W tym miejscu Grzegorzewski znow usmiechnal siepoblazliwie i poprosil o 150 zlotych z powodu karbowod suwaka tlucze w karter. Po tygodniu kochany pan Grzegorzewski znow zajechal pod sklep, z przyprawionymi uszami suwaka i karbowiaka, dzieci i zona juz czekaly, wsiadamy - i prosimy jechac w Aleje. Panstwo znaja droge z Nowolipki do Aleje? Wiec na rogu Przejazd i Bielanskiej mysmy sie zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka sie wytopila..." - To co zrobic? - "Niech panstwo biora taksowke". Tosmy wzieli taksowke. I tak jest od czterech miesiecy! To kulung nie w porzadku, to bolec nie sztymuje, to mamka nie lapie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam jest nagar! A dzieci placza i ja ich woze taksowka, albo leze z Grzegorzewskim w garazu pod moim Piperlakiem i na mnie kapia rozne swinstwa, a on mi tlumaczy! On mi tlumaczy, z trzecia szczotka na kolektorze nie dziala, z sie swieca zaoliwila, z karburator sie zapchal, z akumulator sie wypiperlaczyl, z bloto ma magneto, z grzybek ma slimaka, z slimak ma suwaka! I place juz czwarty miesiac: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensje, garazowi za kaburowiaki, a taksowkom za kursy!

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


- Icek, kupie od Ciebie 10 kubikow drewna loco Puszcza Bialowieska.
- Mosze, chetnie sprzedam. Ale a propos Puszcza: czy Twoja zona ciagle przebywa w Ciechocinku?

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Czterech ?ydow spotyka sie na gieldzie w Kijowie. Po przywitaniu rozpoczynaja sie przechwalac:
- Ja wczoraj rozmawialem z policmajstrem.
- Policmajster... policmajster! Tez mi dygnitarz! - lekcewazaco krzywi sie drugi - Ja goscilem naczelnika powiatu.
- Co tam naczelnik powiatu! - mowi trzeci - Ja bylem w gabinecie rzeczywistego radcy stanu.
- To wszystko nic! - powiada czwarty - Ja dzisiaj rano rozmawialem z samym gubernatorem, grafem Ignatiewem.
Trzej pozostali sluchacze nie moga wyjsc z podziwu:
- Aj, aj, aj! Z samym grafem Ignatiewem! I co on ci powiedzial?
- A co mial powiedziec? "Paszol won, jewrej!"

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Po wielu latach bez kontaktu, pewna ?ydowka odebrala telefon od swojego syna - geja:
- Mamo, spotkalem cudowna dziewczyne, powiem krotko - zamierzam sie oznic!
Matka ucieszyla sie, ale nie do konca pewna, nie wierzy w dobre wiesci.
- Mysle, z to by bylo zbyt wiele pytac, czy ona jest ?ydowka ?
- Mamo, ona jest nie tylko ?ydowka, ale pochodzi z zamoznej rodziny z Beverly Hills!
Matka nie posiada sie z radosci:
- Synu, nie wiesz jak bardzo mnie uradowales. Jak sie nazywa twoja wybranka?
- Monika Lewinski, mamo.
Po chwili ciszy matka pyta:
- A co sie stalo z tym milym katolickim chlopcem, z ktorym sie spotykales ???

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Lejb Sobel oznil sie i do znudzenia wychwala kolegom zalety swej urodziwej zony. Pewnego dnia spotyka przyjaciela. Ten bierze go pod ramie i szepcze do ucha:
- Daj ty spokoj z tym gadaniem. ?mieja sie z ciebie. Czy ty nie wiesz, z twoja zona ma czterech kochankow na boku?
- I co z tego? - usmiecha sie beztrosko Sobel - Wole miec dwadziescia procent w dobrym interesie niz sto procent w zlym!

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Do cadyka przyjechal pewien chasyd i zali sie, z interesy ida zle. Ale, poniewaz ludzie jeszcze nie znaja oplakanego stanu jego interesow, wiec corka jego moz jeszcze zrobic dobra partie. Wlasnie swataja jej mlodego czlowieka z dobrej zamoznej rodziny, ma on jednak jeden maly feler: jest troche niedowiarkiem.
- Ani mi sie waz oddac corke takiemu! - krzyczy rabin
- Lepiej oddaj ja szewcowi lub furmanowi, ale niedowiarkowi nigdy!
- Rabbi - powiada chasyd w pokorze - moja corka tez ma maly feler.
- Jaki?
- Ona jest tak jakby troche... w ciazy

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Mosze przychodzi do domu i od progu Salcia mowi:
- Mosku, slyszales nowine?
- Jaka?
- Berni przestal palic, ten nalogowy palacz co wypalal 3 paczki dziennie
przestal.
- Niemozliwe!
- A jednak, widzisz on ma w sobie to czego Ci barkuje, silna wole.
- ?ee tam, jeden odosobniony przyklad...
- Poczekaj nie skonczylam jeszcze.
- Wiec?
- Twoj przyjaciel Morty, ten alkoholik, wiesz ktory?
- No wiem, co z nim?
- Przestal pic, widzisz, on tez ma to czego Ci brakuje, silna wole!
- I co myslisz ze ja jej nie mam?
- Nie masz.
- A wlasnie z mam!
- W takim razie udowodnij.
- Dobrze, od dzis, bede spal w stolowym, i nie zblize sie do zadnej kobiety.
- Dobrze, zobaczymy jak dlugo wytrzymasz Mosku...
Mosiek jak obiecal, spal w stolowym i nawet nie pomyslal przez tydzien o ani
jednej kobiecie.
Az ktorejs nocy w drzwiach od stolowego stanela Salcia w samej bieliznie
trzymajac w reku swoja poduszke:
Mosiek sie wybudza i pyta?
- A ty czego chcesz?
- Wiesz Mosku, Berni podobno znow zaczal palic.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu


Nowo ochrzczony bankier Rozenblum zareczyl syna z corka neofity Kona.
- Zawsze zyczylem sobie takiego ziecia - zwraca sie Kon do przyjaciol - Sympatycznego chrzescijanskiego mlodzienca z dobrej zydowskiej rodziny.

adres do tego dowcipu - potrzebny jesli chcesz przeslac go znajomemu




| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |