czytasz dowcip o id: 521
Facet w cyrku wychodzi na arene z krokodylem. Staje na srodku i kopie krokodyla w dupe. Krokodyl rozdziawil paszcze, a facet rozpina rozporek, wyciaga fiuta i kladzie krokodylowi na zeby. Potem bierze deske i napierdala krokodyla po glowie. Krokodyl nic, tylko mu oczy z bolu lzawia. Po pieciu minutach napierdalanki wyciaga fiuta, krokodyl zamyka paszcze, a facet podchodzi do publiki i pyta:
- Prosze panstwa, kto z Panstwa chce sprobowac tego samego; gwarantuje pelnie
bezpieczenstwa; bez obaw - nic nikomu sie ni stanie!
W cyrku cisza, przez dluzszy czas nikt sie nie zglasza, po chwili z trzeciego rzedu podnosi sie stara babcia i mowi:
- Ja tam moz bym sprobowala, tylko zby pan mnie ta deska po glowie tak nie walil...
powrocik
